czwartek, 11 sierpnia 2016

"Dom na wzgórzu" Peter James

www.wydawnictwoalbatros.com
Informacje o książce

autor Peter James
tytuł Dom na wzgórzu
tytuł oryginału The House On Cold Hill
przekład Robert Waliś

wydawnictwo Albatros
miejsce i rok wydania Warszawa 2016
liczba stron 384

egzemplarz ebook Legimi bez limitu









Chyba wszyscy lubimy się czasem bać. Skąd bowiem taka popularność horrorów i filmów grozy? Dlaczego tak chętnie sięgamy po kolejne powieści Stephena Kinga, albo z lubością zasiadamy przed telewizorem lub w sali kinowej, aby przez kilkadziesiąt minut kulić się ze strachu? Albo z obrzydzenia? Szeroko pojęta kultura masowa do cna wyeksploatowała duchy straszące w starych zamkach, makabryczne zbrodnie, których echa sięgają współczesności oraz pełne tajemnic domostwa. Właściwie wszystko już było, ale i tak pisarze z chęcią sięgają po sprawdzone motywy, a czytelnicy z taką samą przyjemnością zabierają się za kolejną książkę z wiele sugerującą okładką. Choćby taką, która zachęca do przeczytania jednej z najnowszych powieści Brytyjczyka Petera Jamesa Dom na wzgórzu. Autor, laureat nagród literackich z dziedziny kryminałów, ma na swoim koncie kilkanaście tytułów, z czego kilka wydanych w Polsce. Większość jego powieści to serie, ale Dom na wzgórzu jest wyjątkiem, gdyż stanowi zamkniętą całość fabularną.

Ollie Harcourt wraz z żoną i córką przeprowadzają się z Brighton na prowincję. Oboje potrzebują odetchnąć od gwaru wielkiego miasta i kiedy nadarzyła się okazja, aby kupić starą posiadłość, długo się nie zastanawiali. Dom, zbudowany w połowie XVIII wieku w stylu georgiańskim, górował nad wioską Cold Hill, niczym żywcem wyjętą ze starych powieści. Radości nowego właściciela nie zmąciły nawet liczne usterki, które wymagały natychmiastowej naprawy. Dom okazał się studnią bez dna, ale nie to było najgorsze. Po pewnym czasie okazało się, że rodzina Harcourtów to nie jedyni mieszkańcy wielkiej posiadłości. Co chyba oczywiste, niechciani sąsiedzi zrobią wszystko, aby uprzykrzyć życie nowym właścicielom. Posuną się nawet do ...

Dom na wzgórzu Petera Jamesa to powieść, która nie wszystkim czytelnikom przypadnie do gustu. Mimo że ma w sobie wiele z cech horroru, w rzeczywistości nie do końca nim jest. Czytelnicy, którzy będą oczekiwać krwi, bebechów i zawodzeń w czasie szalejącej nocą burzy, poczują się rozczarowani. Zwyczajnie bowiem nie znajdą tego w powieści Petera Jamesa. Ci zaś, którzy lubią opowieści obyczajowe z elementami horroru, albo może raczej grozy, powinni być zadowoleni. Autor straszy, a jakże, ale czyni to dość subtelnie, budując nastrój grozy i oczekiwania na najgorsze poprzez drobiazgi, które z czasem zbudują całkiem straszną atmosferę. Z zaciekawieniem będziemy śledzić kolejne dni w Cold Hill, bowiem przyniosą one sporo intrygujących wydarzeń.

Czytając Dom na wzgórzu odniosłem wrażenie, że autor dobrze bawi się zgranym do cna motywami, wplatając je we współczesną historię. Wydarzenia traktuje z przymrużeniem oka, bo jak inaczej ocenić fakt, że duchy kontaktują się przez hm ... internet? Jak potraktować początek i koniec powieści? Wydają się one przecież tak znajome. Na powieść warto spojrzeć jak na pastisz filmów grozy klasy B i takiej samej wartości powieści w wydaniach kieszonkowych - specyficznego gatunku, przez wiele lat kompletnie w Polsce nieznanego.

foto. Tomasz Radochoński/nowalijki.blogspot.com


Peter James ma talent do opowiadania historii, albo szczęście do dobrego tłumacza. Dom na wzgórzu czyta się bardzo przyjemnie, bez poczucia zażenowania, które czasem towarzyszy literaturze lekkiego kalibru. Ta powieść nie jest specjalnie oryginalna, ale chyba też nie takie jej założenie. Pozwala miło spędzić czas i moim zdaniem to bardzo dobra książka rozrywkowa. Może solidnie nas nie przestraszy, ale w kilku miejscach zaskoczy. No i stanowi niezłą bazę dla scenariusza filmowego. Jako oddech od poważnej prozy - pozycja jak znalazł.

Nowalijki oceniają: 4+/6
 

6 komentarzy:

  1. Miałam okazję czytać Dom na wzgórzu i muszę przyznać, że książkę czytało mi się bardzo dobrze, ale jednak czegoś wyjątkowego zabrakło w fabule, co rzeczywiście rzuciłoby czytelnika na kolana - oczywiście ze strachu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie jest horror w stylu Mastertona i Kinga, ale fakt - czytało mi się ją całkiem dobrze. Ale i oczekiwań większych nie miałem ;)

      Usuń
  2. Czytałam tę powieść jakiś czas temu. Niestety okazała się być mocno przeciętną lekturą, a szkoda, bo potencjał miała spory.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może miałaś za wysokie oczekiwania. Ja nie i może dlatego przeczytałem w jedno popołudnie bez większych emocji. Czytałem zdecydowanie słabsze książki.

      Usuń
  3. Lubię się bać! Dla rozrywki i chwili zaskoczenia z milą chęcią mogłabym przeczytać te książkę. Bardziej interesuje mnie Twoja następna recenzja "Wioska morderców"

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wizytę i komentarz. Zapraszam ponownie. Tomasz Radochoński/Nowalijki